Po stresującym oczekiwaniu na wyniki: kto gdzie się dostał na staż, okazało się, że dostałam mały Szpital po prawej stronie Wisły, czyli tam gdzie chciałam, czyli w odległości 8 minut od domu (na piechotę oczywiście), czyli wspaniale;)!
Zaczęłam od interny, decyzja w sumie narzucona z góry przez koordynatora stażu. Resztę planu musiałam ułożyć sama i tu zaczęły się schody- jak wszystko ułożyć żeby wszystkim pasowało? No ale w miarę pasuje, a za 9 tyg. zaczynam moją "ukochaną" chirurgię ;O
Tyle wstępu...
Jestem na dość małym oddziale (traktuję to jako plus), w parze z dziewczyną z IWL. Wszystko powoli się rozkręca, mój opiekun- pani dr zwraca się do mnie głównie per młoda, bo jakoś nikomu z lekarzy nie przyszło do głowy żeby zapytać jak mamy na imię, ale pewnie przez 9 następnych tyg. się wyda ;)
Nie mam specjalnych obowiązków, nikt nie każe mi pisać historii chorób, jeszcze się nie zbliżyłam do komputera, na razie skupiam się na skierowaniach, to chyba najłatwiejsze z tej całej pisaniny...
Oczywiście obchody, badania, mierzenie ciśnienia. Trochę jak na studiach, tylko bez grupy;( Nie znam żadnych nazw handlowych leków, a to trochę przeszkadza, na studiach myślałam, że bez sensu się tego uczyć, bo w praktyce samo do głowy wejdzie, ale do mojej to chyba nie tak szybko;)
A, no i średnia wieku -> 80... chyba już nie chcę być internistą...
Dziwne jest to, że sama nie wiem czy mi się podoba,niby się podoba, ale czegoś brakuje...
Jak widać nic fascynującego się nie zdarzyło, może poza tym, że dziś zapowiadało się ciekawie, bo przecież piątek, to dużo się na oddziale dzieje;) (nakłucie i opłucnej i otrzewnej i coś tam jeszcze), a ja musiałam wyjść wcześniej, bo panowie majstrzy (pan majster, a panowie majstrzy???) mogli przyjść tylko o 11.30... taaaa
Mam nadzieję, że pojawi się tu w najbliższym czasie więcej wpisów, no i że się jakoś wkrótce spotkamy większą grupą...
No name ( bo nie mam weny na ksywę:P )
W sumie No name pasuje - w końcu funkcjonujesz bez imienia :)
OdpowiedzUsuńDementiaPraecox