sobota, 7 stycznia 2012

DementiaPraecox. Reaktywacja, czyli stażyści wiele miesięcy później

Blog młodych lekarzy, po pierwszym zapale, padł. Pewnie pod naporem pracy medyków. Ostatnio jednak autouzupełnianie w przeglądarce przypomniało mi o nim i pomyślałam, że warto dać mu drugą szansę.

Większość z nas skończyła roczny staż, zdała Lekarski Egzamin Państwowy i ma już swoją "licencję na zabijanie" (pamiętacie wykład z okazji immatrykulacji?), jak się (podobno) czasem ku przestrodze nazywa pełne prawo wykonywania zawodu.Inaczej mówiąc "rób swoje, ryzyko jest twoje" (no, może też trochę pacjenta :) ).

Jak się potoczyły nasze losy? Co robimy, co zostało z planów ze studiów? Mam nadzieję, że reaktywacja podziała. 


piątek, 15 października 2010

Lisiczka, jak krew w piach

Jestem po tygodniu krwiodastwa...ależ to był intensywny tydzień ;) a tak serio, luz, podpisanie listy obecności i do domu po 10tej...Przemiłe Panie wychodzą z założenia że jak nam nie zalezy to nasza sprawa..gadają i gadają o dupie maryni, potem robią test, ale każdy ściąga więc zero stresu. Naprawdę mila odskocznia o mojego superwajzora vel superwajdera,ktoremu usługuje na internie...:/ eh jeszcze 9 tyg interny, da rade..dam rade..Jestem jak najbardziej za spotkaniem,,,nie tyle wszystkich stazystow co naszej grupy...pewnie i tak nikt tego nie przeczyta...pewnie i tak kazdy ma juz plany...a moze jutro? nie mam minut w telefonie wiec Was nie obdzwonie...ale fajnie  by bylo...eh

Piątek czyli mała sobota ;)))

Na anestezjologii piątek jest tzw. małą sobotą w związku z czym trzeba się zrelaksować, odprężyć i przygotować do dużej soboty ;))). Koniec stażu na tym oddziale, od poniedziałku ginekologia. Wczoraj stażyści z naszego szpitala ( i osoby towarzyszące) mieli spotkanie zapoznawcze przy niejednym piwie;). Frekwencja była zaskakująca,  niemalże 100%. Ponieważ wśród nas zabłąkał się jeden stażysta z Bielan ;), powstała koncepcja żeby zorganizować spotkania łączone np. Nasz Szpital-Bielany, Solec itp. Zbierajcie maile od swoich stażystów, to może uda nam się razem spotkać:)). Jest już nawet propozycja miejsca.
Pozdrawiam i życzę miłego weekendu!
Członek Rodziny

czwartek, 14 października 2010

Trzynastka, Pierwsze wrażenia

Witajcie po wakacjach.
Ja mój staż odbywam w "szpitalu na peryferiach"... Warszawy;) Zaczęłam od Interny, tak dla dobrego rozruchu i jest super fajnie. Pracuje z "szefem" z którego przemiły doktor, dużo sie można od niego nauczyć, zostawia tez dużo miejsca na prace własną, a jako, że ma dużo roboty to często słyszę- "leć do pacjentów, zrób obchód a ja dołączę, jak załatwię..." papiery też wypełniam, ale w granicach rozsądku tzn. jak badam to wypełniam ;). Szpital prowadzi taktykę  "jak najmniej pieniędzy w personel lekarski" wiec na oddziale prawie sami młodzi rezydenci, co skutkuje super przyjemna atmosfera w pokoju lekarskim. Ze złych wieść zaczęłam kurs w izbie o wdzięcznej nazwie " prawo medyczne i bioetyka". Ludzie zaopatrzcie się w dobre książki bo można kota dostać. Nudy straszne od 9 do 16 ciurkiem listę sprawdzają 3 razy dziennie a kurs jest w piątki i wtorki wiec rozbija doszczętnie prace na oddziale w szpitalu- kto to wymyślił nie wiem ale trzeba mu jakiegoś wąglika podesłać w podzięce. Kończe i do zobaczenia na rozdaniu... 13

środa, 13 października 2010

Rzęsa. Chirurgiczne przeprawy

Ja swoje lekarskie zycie zaczelam w hipermarkiecie wsrod szpitali. Na szczescie nie gubie sie w drodze na oddzial, ale na samym oddziale juz tak prosto nie jest. Zreszta 132 moze potwierdzic moja wspaniala orientacje w terenie, w koncu razem zgubilysmy sie w lasku bielanskim w drodze do metra :) Zaczelam od chirurgii i musze powiedziec, ze chyba polubie te dziedzine. No... moze nie polubie, ale bede tolerowac. Dzis asystowalam do przeciekawej operacji usuniecia zylakow odbytu i mysle, ze juz sama dalabym rade ja wykonac. Gdyby ktos z Was mial taki problem zdrowotny - sluze profesjonalna pomoca. A poza tym jest naprawde bardzo sympatycznie, lekarze mnie nie przemeczaja ze wzgledu na moj obecny... blogoslawiony stan :)
Bardzo fajny pomysl z tym blogiem, super sie Was czyta!

Rzęsa

wtorek, 12 października 2010

No name - przełom ;)

Ha! Dziś moja pani dr powiedziała do mnie: "Młoda, a jak Ty w ogóle masz na imię?"! :P (Myślałam, że dłużej potrwa zanim się na to zdobędzie;) ) No i dała mi nakłuć otrzewną... Tyle z nowości.
Grupo! Spotkajmy się któregoś dnia na piwo, czy coś?
Pozdrawiam!

Członek Rodziny. 12 dni minęło...czyli jeszcze 353 ;)

Ponad tydzień "pracy" już za nami. Ja i Blond-Doktor jesteśmy na anestezjologii. Lekarze baaaardzo sympatyczni :D, zwłaszcza jeden pan doktor bardzo lubi Doktora-Blond ;PPPPP. Aż boję się zostawić Dr-Blond z Dr-Sympatycznym sam na sam ;)). Najbardziej podoba mi się Szef - taki wielki kochany wujek, wymarzony przełożony. Generalnie lekarze na tym oddziale nie mają za dużo pracy. Około 11-12 zaczyna się kawa, herbatka, ciasteczka, telewizja i tak do oporu ;). Żyć nie umierać. Pamiętajcie, jak będziecie chcieli kogoś reanimować to zapytajcie się go najpierw o zgodę!!!---->Motto mojego stażu na anestezjologii.
Pozdrawiam i lecę na dyżur z Dr-Blond i Dr-Sympatycznym :P
Członek rodziny